Czy można pragnąć w życiu czegoś więcej, mimo że ma się już wszystko? Wspaniały dom, kochający i troszczący się o wszystko rodzice, własne konto bankowe bez limitu, drogie samochody i ubrania. Oczywiście nie zapominając o cudownym chłopaku, za którym oglądają się wszystkie Twoje rówieśniczki i nie tylko, oraz najlepszej przyjaciółce, której możesz się zwierzyć ze wszystkiego i która zawsze będzie trzymać Twoją stronę. To tylko nieliczne aspekty idealnego życia. Mojego życia.
Jestem zadowolona z tego kim i jaka jestem. W szkole ludzie uważają mnie za płytką i rozpieszczoną dziewuchę, co w sumie jakby nie patrzeć jest prawdą. Nigdy nie kryłam się z tym, że gardzę ludźmi z niższej półki. Dla rodziców dalej jestem ich kochaną i niewinną córeczką, która nikomu nie zrobiłaby krzywdy.
Rodzina mojego chłopaka również uważa mnie za wychowaną i grzeczną dziewczynę z dobrego domu. Zawsze jestem mile widzianym gościem u nich-nie raz padało z ich ust. A trzeba przyznać że często z tego korzystam. I na pewno powodem moich częstych wizyt nie jest Austin, choć tak się im pewnie wydaję. Jedynie tam mogę widywać pewnego przystojnego szatyna, który zawrócił mi kompletnie w głowie. To jak mówi, jak się porusza, śmieję czy nawet to jak seksownie przygryza wargę sprawia, że na moment brakuję mi powietrza, a nogi stają się jak z waty. Mam na myśli Justina, starszego, dojrzalszego i znacznie bardziej pociągającego brata Austina. Od kiedy go poznałam to wiedziałam że prędzej czy później będzie on mój. Dla mnie nie ma rzeczy niemożliwych. Nie jeden raz widziałam jak spogląda na mnie z uśmiechem i oblizuje swoje wargi w charakterystyczny sposób. Zresztą sam mi powiedział że cieszy się że jestem z jego bratem i bardzo lubi jak do nich przychodzę. To chyba o czymś świadczy?
Moja najlepsza i jedyna przyjaciółka Blair uważa że powinnam dać sobie z nim spokój, bo tylko zniszczę związek mój jak i Justina. A no tak nie wspomniałam, że starszy Bieber ma dziewczynę. Na imię ma Spencer i moim zdaniem zupełnie do niego nie pasuję. No bo jak może pasować do najprzystojniejszego chłopaka w mieście, albo i na kontynencie dziewczyna jej pokroju?
Choć Blair stara się wybić mi z głowy pomysł poderwania Justina ja wciąż pozostaję nieugięta.
Jak widać mimo że mam w życiu wszystko, to wciąż brakuję mi czegoś więcej. Tym czymś, albo raczej kimś jest Justin. I choćbym miała podążać po trupach to osiągnę swój cel. Bo jak już wcześniej wspominałam dla mnie nie ma rzeczy nieosiągalnych.
*****
No to mamy prolog za sobą. Szczerze powiedziawszy nienawidzę pisać prologów, dlatego wyszedł jaki wyszedł. Ale obiecuję że rozdziały będą znacznie ciekawsze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz